Wstęp
Philippe Contamine - Wojna w średniowieczu.
"Książka przedstawia ogólny zarys historii militarnej średniowiecza, okresu liczącego ponad dziesięć wieków, podczas których wojna była stale obecna. W średniowiecznych konfliktach odnajdujemy, choć w różnym stopniu prawie wszystkie przyczyny wojen, np. wojny wywołane przez ambicję, żądzę zemsty, wojny rytualne, wojny dla rozrywki i przygody czy wojny religijne".
--------
Europa po upadku Cesarstwa Rzymskiego (schyłek, 450 r.) została zalana przez HUNÓW z Azji i barbarzyńskie plemiona germańskie. Czego skutkiem było cofnięcie się w rozwoju Europy o wiele wieków do tyłu.
Dopiero stopniowa chrystianizacja barbarzyńskich plemion Europy pozwoliła powoli cywilizować te ludy.
To właśnie dzięki Chrześcijaństwu Europa bardzo szybko nadrobiła wszystkie zaległości. Następnie wyszła w rozwoju na czoło. A następnie udało się chrześcijańskiej Europie wyprzedzić wszystkie współczesne jej CYWILIZACJE świata o lata świetlne. Łącznie z cywilizacją Wielkich Chin.
Przypominam: "W średniowieczu źródłem prawa był przede wszystkim przyjęty zwyczaj. Źródła prawa stanowionego były wyjątkami."
--------
Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal - Okradający biedne emerytki Rydzyk
W średniowieczu Kościół usiłował wszelkimi sposobami ograniczyć krwawe bratobójcze i bardzo kosztowne wojny na których tylko zbijali majątki lichwiarze. Ciągłe wojny wyniszczały bardzo krainy a królowie, książęta czy hrabiowie popadali w coraz większe długi. Nawet poszczególne miasta walczyły ze sobą.
Walczące ze sobą strony zmuszone więc były do ciągłego zapożyczania się. A pożyczać pieniądze mogli praktycznie tylko od Żydów którzy nigdy miedzy sobą wojen nie toczyli, ale z wojen mogli nieźle żyć. Tym bardziej, że Żydzi nie mieli obowiązku brać udziału w takich wojnach.
W średniowiecznym świecie chrześcijańskim istniał - nie dotyczący Żydów - zakaz pożyczania na procent. Tak więc na pożyczaniu pieniędzy zarobić można było będąc tylko Żydem. Na domiar złego poza Żydami nie było od kogo pożyczyć, bo na skutek ciągłych wojen krainy były wyniszczone a majątki złupione.
Do tego sami władcy potrzebowali pieniędzy na odbudowę krainy. Musieli więc znów pożyczać od Żydów. I koło się zamyka. Takie cudowne Perpetuum Mobile z roczną stopą zwrotu minimum 15-25 i więcej procent lichwy.
Tak wysokich średniorocznych zysków nie jest w stanie nikomu przynieść nawet najdoskonalsza gra na światowych giełdach w ciągu 10 lat. A co tu mówić o setkach lat. Czysty, pewny, stabilny, pozbawiony większego ryzyka zysk. Nieprawdopodobna żyła złota.
Dlatego Żydzi byli bardzo zainteresowani by Chrześcijanie tłukli się jak najczęściej.
Zapewne nie stronili od judzenia i napuszczania jednych na drugich - co weszło im w krew - starając się usilnie by to koło fortuny kręciło się jak najszybciej. Dzięki temu mogli ciągle pożyczać kasę na lichwiarski procent walczącym ze sobą książętom czy hrabiom.
Tak więc Europa wykrwawiała się w bratobójczych walkach tracąc najlepszy kwiat swojego społeczeństwa, a tymczasem Żydzi nie tracąc swoich ELIT bogacili się w zawrotnym tempie.
--------
Wydaje mi się, że to mógł być też jeden z powodów podejmowanych przez Kościół prób ograniczenia do minimum ilości takich krwawych wojen domowych. Świadczy o tym wprowadzenie ok. 1027 roku przez Kościół zakazu prowadzenia wojen od środy wieczorem do poniedziałku rano oraz na cały okres adwentu i Wielkiego Postu.
Ostatecznie Kościół uchylił zakaz udzielania pożyczek na procent prawdopodobnie bojąc się, że Żydzi "wykupią" całą Europę przejmując dobra dłużników nie będących w stanie spłacać pożyczek. Lichwiarz często pozwalał bankrutom nadal zarządzać ich dotychczasowymi majątkami, fabrykami czy innymi dobrami.
Dopiero "od 1917 r. Kodeks Prawa kanonicznego pozwalał udzielającym pożyczki na 'otrzymanie zadośćuczynienia w formie legalnego zysku'." Prawdopodobnie chodziło o umożliwienie zniszczonej Wojną Światową Europie szybsze stanięcie na nogach i stworzenie warunków powstania jakiejś konkurencji dla bankierów żydowskich.
--------
"Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują" (Pwt.15.6.)
--------
P.S. "Jednak nawet legalne, państwowo regulowane odsetki nie były w stanie zadekretować końca lichwy, wbrew ciśnieniu rynkowej gry podaży i popytu kredytowego. W XIX w., po zniesieniu pańszczyzny, podatki, niskie ceny produktów rolnych i wysokie przemysłowych, przyczyniły się do nasilenia lichwiarskich praktyk także na wsi, zwłaszcza po klęskach elementarnych."
"Ustawa Sejmu Krajowego z 1868 r. o wolnym rozporządzaniu ziemią i wolności kredytowej, wywołała w Galicji licytację mnóstwa gospodarstw. Chłopi bowiem zaciągali lekkomyślnie kredyty na lichwiarskich warunkach. W Królestwie Polskim z kosztownych pożyczek korzystali zwłaszcza właściciele ziemscy, ci gospodarni, ale także utracjusze i marnotrawcy."
sobota, 31 marca 2012
środa, 28 września 2011
Radek Kameleon Sikorski
Galoty Wielkiego Wodza wypełniły się treścią... Sikorski Radek na obczyźnie
Radek Kameleon Sikorski raz udaje zeźlonego włoskiego Duce ciskającego wokół minami i groźnymi spojrzeniami prawdziwego Boga Wojny... Urodzonego Wielkiego Dożynacza Watah...
By za chwilę, z główką filozoficznie przekrzywioną i zasępionym obliczem skierowanym w groźny bruk... udawać abp Życińskiego trzymającego pobożnie złożone rączki na brzuszku...
I proszę... Nie minęło kilkanaście sekund a naszemu bohaterowi spod Kandaharu całkowicie grzęźnie język w gębie... zaś oblicze Wodza zaczyna przypominać szarą jak bruk minę ratlerka któremu zabrano zabawkę... W tym czasie galoty Wielkiego Wodza wypełniły się treścią... przypominającą szambo udające perfumerię...
Ale trzeba przyznać, że refleks nie opuścił na szczęście Wielkiego Wodza, Dożynacza Watah, i ratując się z opresji zaczął z kolei udawać Jelcyna... dyrygującego orkiestrą dętą... Co pajacujesz?
Byłem w ZOMO, byłem w ORMO, teraz jestem za Platformą
Minister Sikorski w Białymstoku
Radek Kameleon Sikorski raz udaje zeźlonego włoskiego Duce ciskającego wokół minami i groźnymi spojrzeniami prawdziwego Boga Wojny... Urodzonego Wielkiego Dożynacza Watah...
By za chwilę, z główką filozoficznie przekrzywioną i zasępionym obliczem skierowanym w groźny bruk... udawać abp Życińskiego trzymającego pobożnie złożone rączki na brzuszku...
I proszę... Nie minęło kilkanaście sekund a naszemu bohaterowi spod Kandaharu całkowicie grzęźnie język w gębie... zaś oblicze Wodza zaczyna przypominać szarą jak bruk minę ratlerka któremu zabrano zabawkę... W tym czasie galoty Wielkiego Wodza wypełniły się treścią... przypominającą szambo udające perfumerię...
Ale trzeba przyznać, że refleks nie opuścił na szczęście Wielkiego Wodza, Dożynacza Watah, i ratując się z opresji zaczął z kolei udawać Jelcyna... dyrygującego orkiestrą dętą... Co pajacujesz?
Byłem w ZOMO, byłem w ORMO, teraz jestem za Platformą
Minister Sikorski w Białymstoku
piątek, 10 czerwca 2011
Chlasta starym bolszewikiem, czyli posłuchaj Pan... Marek Nowakowski.
Zaproszony do radia TOK FM pisarz Marek Nowakowski ubliża Grzegorzowi Chlaście.
Grzegorz Chlasta starym bolszewikiem, czyli posłuchaj Pan Panie Grzegorzu... Marek Nowakowski.
Chlasta starym bolszewikiem, czyli posłuchaj Pan... Marek Nowakowski.
Marek Nowakowski (ur. 2 kwietnia 1935 w Warszawie) – polski pisarz, publicysta, scenarzysta i aktor.
Życiorys
Studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Należy do tzw. pokolenia "Współczesności" – debiutował w 1957 ogłoszonym na łamach "Nowej Kultury" opowiadaniem Kwadratowy. W swojej twórczości zajmował się oficjalnie przemilczanymi obszarami życia, ludźmi z tzw. marginesu społecznego i z peryferii wielkomiejskich. Bohaterowie wielu jego utworów to ludzie skłóceni z prawem, złodzieje i przestępcy. Wydał m.in. zbiory opowiadań: Ten stary złodziej (1958), Benek Kwiaciarz (1961), Silna gorączka (1963), Zapis (1965), Mizerykordia (1971), Książę Nocy (1978). Jest też autorem Raportu o stanie wojennym (cz. 1 1982, cz. 2 1983) i trzech zbiorów wspomnień o życiu w dawnej Warszawie Powidoki (1995, 1996, 1998). Jest uważnym obserwatorem i krytykiem współczesnej rzeczywistości, przygląda się jej z ironicznym nieraz dystansem, ukazując z tęsknotą miejsca, które dziś już często nie istnieją, konfrontując jednocześnie swoje wspomnienia ze współczesnością. W latach 90. wydał kilka książek w satyryczny sposób ukazujących rzeczywistość społeczną Polski z okresu transformacji ustrojowej: Homo Polonicus (1992), Grecki bożek (1993). W (2005) napisał książkę Nekropolis, w której wraca do Warszawy z lat swojej młodości, dając obraz ówczesnego życia literackiego stolicy. W (2009) roku nakładem wydawnictwa Świat Książki ukazała się jego najnowsza książka Syjoniści do Syjamu, będąca zbiorem krótkich opowiadań i impresji ukazujących absurdy PRL.
Jest autorem scenariuszy do filmów: Meta (1971), Przystań (1971) i Siedem czerwonych róż, czyli Benek Kwiaciarz o sobie i o innych (1973). Na podstawie jego opowiadania powstał także film: Gonitwa (1971). Był współzałożycielem podziemnego pisma literackiego "Zapis" (1977). Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Warszawie.
23 września 2006 został odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Nowakowski
Grzegorz Chlasta starym bolszewikiem, czyli posłuchaj Pan Panie Grzegorzu... Marek Nowakowski.
Chlasta starym bolszewikiem, czyli posłuchaj Pan... Marek Nowakowski.
Marek Nowakowski (ur. 2 kwietnia 1935 w Warszawie) – polski pisarz, publicysta, scenarzysta i aktor.
Życiorys
Studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Należy do tzw. pokolenia "Współczesności" – debiutował w 1957 ogłoszonym na łamach "Nowej Kultury" opowiadaniem Kwadratowy. W swojej twórczości zajmował się oficjalnie przemilczanymi obszarami życia, ludźmi z tzw. marginesu społecznego i z peryferii wielkomiejskich. Bohaterowie wielu jego utworów to ludzie skłóceni z prawem, złodzieje i przestępcy. Wydał m.in. zbiory opowiadań: Ten stary złodziej (1958), Benek Kwiaciarz (1961), Silna gorączka (1963), Zapis (1965), Mizerykordia (1971), Książę Nocy (1978). Jest też autorem Raportu o stanie wojennym (cz. 1 1982, cz. 2 1983) i trzech zbiorów wspomnień o życiu w dawnej Warszawie Powidoki (1995, 1996, 1998). Jest uważnym obserwatorem i krytykiem współczesnej rzeczywistości, przygląda się jej z ironicznym nieraz dystansem, ukazując z tęsknotą miejsca, które dziś już często nie istnieją, konfrontując jednocześnie swoje wspomnienia ze współczesnością. W latach 90. wydał kilka książek w satyryczny sposób ukazujących rzeczywistość społeczną Polski z okresu transformacji ustrojowej: Homo Polonicus (1992), Grecki bożek (1993). W (2005) napisał książkę Nekropolis, w której wraca do Warszawy z lat swojej młodości, dając obraz ówczesnego życia literackiego stolicy. W (2009) roku nakładem wydawnictwa Świat Książki ukazała się jego najnowsza książka Syjoniści do Syjamu, będąca zbiorem krótkich opowiadań i impresji ukazujących absurdy PRL.
Jest autorem scenariuszy do filmów: Meta (1971), Przystań (1971) i Siedem czerwonych róż, czyli Benek Kwiaciarz o sobie i o innych (1973). Na podstawie jego opowiadania powstał także film: Gonitwa (1971). Był współzałożycielem podziemnego pisma literackiego "Zapis" (1977). Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Warszawie.
23 września 2006 został odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Nowakowski
czwartek, 3 lutego 2011
Roboczy. Męczeńska śmierć Blidy a Katastrofa Smoleńska. Michnik. SchwancParady. Opluwany krzyż i Gwiazda Dawida.
Męczeńska śmierć Blidy a Katastrofa Smoleńska. Michnik. SchwancParady. Opluwany krzyż i Gwiazda Dawida.
Casus Barbary Blidy i Katastrofy Smoleńskiej
Bezmyślne stado, nawet oświeconych baranów, musi mieć zawsze swego przewodnika który decyduje o tym co stado ma myśleć, gdzie iść, kiedy i jak beczeć, by przynajmniej muzyka była miła uchu satrapy...
Bez przewodnika, każde stado przypomina tylko idiotycznie wyglądające skapcaniałe knoty... O stadnym myśleniu i działaniu, niczym szarańcza, świadczy choćby casus Barbary Blidy i Katastrofy Smoleńskiej.
--------
Męczeńska śmierć Barbary Blidy.
(Powołana w celu kanonizacji pani Blidy jako męczenniczki, sejmowa komisja śledcza od 3 lat próbuje wykombinować jakiś sposób na obciążenie tym samobójstwem konta IV RP)
Otóż, wystarczyło by wiadome media przypisały Kaczyńskiemu winę męczeńskiej śmierci Barbary Blidy - którą ponoć zastrzelili z zimną krwią siepacze Ziobry w Smoleńsku - a natychmiast nasi lewicowi intelektualiści uwierzyli w tę kretyńską spiskową teorię. Choć oczywiście takowymi bardzo się brzydzą, bo to zaraz... Żydzi, cykliści, masoni, pedały... Fuj, nie przystoi.
No i z miejsca rozpoczęła się kolejna jazda bez trzymanki szczekających jednym głosem bezmyślnych kundelków. Szalony klangor trwał niezmordowanie przez kilka lat. A i teraz co parę dni w mediach, nie tylko Leszek Miller domaga się zdecydowanie ukarania Tuska i Putina, ale również kanonizacji Barbary Blidy.
----
Dziwne, że jakoś nikt nie domaga się ogłaszania dnia bez Blidy czy też dnia bez Holokaustu. Ale niestety, taki prikaz - odczytywany gdy trzeba nawet z ruchu warg cadykowych lub spojrzenia - nie padł z bunkra Centrali Czystego Zła.
Centrali, której głównym celem jest judzenie i totalne skłócenie społeczeństwa, co nie jest miłe Żydom, ale za to wyjątkowo łatwe do zrealizowania, bo knoty za wszelką cenę chcą zaistnieć. Bardzo chcą być kimś. A więc podziwiani przez kolesi, dzięki czemu czują się ludźmi wyjątkowymi, a to tu tak mało kosztuje.
----
No i koniecznie te knoty chcą płonąć, choćby światłem odbitym. I dla tego pozornego światła gotowi są na wszelkie poświęcenia. Znaczy podłości.
Dla niego skundlą się bez zająknięcia. Dla tego odbitego światła kopną własną matkę w tyłek, zaprzedadzą duszę diabłu. Nie cofną się przed niczym. Tak bardzo zdegenerowano te zakompleksione bezkręgowe półkurwięta o mentalności dworskiej gnidy.
--------
A teraz dla kontrastu, Katastrofa Smoleńska.
Katastrofa, w której nie zginęła tylko jedna osoba (z własnej ręki), ale aż 96 najważniejszych ludzi w państwie. Do tego w bardzo podejrzanych okolicznościach. I teraz popatrzmy co się dzieje.
Nie zwlekano nawet chwili, bo sprawa była zbyt poważna, więc już 10 kwietnia 2010 roku lewacy faszyści otrzymali z Centrali Czystego Zła jasne i wyraźne wskazówki czego mają się trzymać. Czyli, winę za katastrofę ponosi prezydent Kaczyński, piloci i siepacze Ziobry.
Zamach nie wchodzi w grę, bo na pokładzie nie było Barbary Blidy. Ale pomimo to Blida będzie kanonizowana, bo lewacy też muszą mieć swoich męczenników, a strzały były słyszalne. Poza tym prawda ustalana jest zawsze na Czerskiej. Proste?
--------
Partia Medialnych Manipulatorów
Może i proste, ale nie dla naszych łebskich lewackich faszystów którym permanentnie buzują oświecone mózgi, lasujące się wręcz z wysiłku pod wysuszonymi skorupkami makówek. A koniecznie chcą być twórczy.
Więc nie ma co się dziwić, że widząc wskazaną ofiarę, natychmiast ruszają stadnie z głośnym wyciem do szturmu niczym uzbrojeni w bejsbole i kastety rozwydrzeni kibole, od których zresztą przyswoili metody argumentacji.
----
Tym bardziej, że partia Medialnych Manipulatorów znacząco mruga, a wynik śledztwa jest już dawno znany.
Teraz tylko, zgodnie z linią partii, trzeba dawać po ryju inaczej myślącym, by dobrym uczynkiem, tak miłym sercu Michnika, wspomóc "Głos cadyka" w wysiłkach wciskania kitu pozostałym ludziom...
Odwdzięczając się naszym cadykom za tak intrygującą wszystkich demoniczną zdolność przewidywania przyszłości. Czy też choćby za ich nieomylność i posiadaną wiedzę tajemną, której nie powstydziliby się nawet razem wzięci agenci UB, SB, Mossadu...
--------
Pan uwielbiający SchwancParady swoich kiboli
Więc dumny z siebie dorożkarski koń zawsze ma czujnie nastawione uszy, by w lot odgadywać myśli i marzenia swego pana. Z Czerskiej. Pana tak uwielbiającego te szalone jazdy swoich oświeconych kiboli. Jazdy przypominające równie urocze SchwancParady kolegów zza Odry, co to lubili rozmawiać po nazistowsku i zaglądać w rozporki.
Bo cóż większą może sprawić przyjemność niż widok bezkarnego, stadnego flekowania staruszek, podludzi i wszystkich inaczej myślących, przez oświecone faszystowsko-komusze bydło mające japy wysmarowane na dzień dobry najszczytniejszymi hasełkami typu wolność słowa, poszanowanie inności, itp. bzdurami.
Mentalność szarańczy... wirującej w jednym zgodnym rytmie... zgrai idiotów. Tak wiele głów, a brak rozumu. Pozostał tylko pozbawiony inteligencji zwierzęcy instynkt stadny - tej oświeconej szarańczy.
--------
Szarańcza śmietankę intelektualną świata
Nienawiść oprawcy do skrzywdzonej ofiary.
Najciekawsze jednak jest to, że ta pozbawiona inteligencji i zasad szarańcza uważa się za śmietankę intelektualną świata, za wyjątkową rasę panów, za nieomylnych nadludzi.
A takie mniemanie o sobie niesamowicie łechce próżność oświeconego idioty, co uzewnętrznia się nieprawdopodobną wprost pychą, butą i pogardą godną nazistów.
Nazistów, przecie też tak jak i oni plujących, choć fakt, nie na swoich, tylko na obrzezanych podludzi. Poza tym nic się nie zmieniło. No, może jeszcze poza bezkarnym pluciem na krzyż, a nie na gwiazdę Dawida.
Więc stado bezmyślnie pogardza, wyszydza, pluje na ludzi którym tak naprawdę nie dorasta do pięt. A nienawiść i związana z nią zwierzęca agresja jest tym większa im większe jest poczucie winy wobec skrzywdzonej przez siebie ofiary.
--------
Nienawiść oprawcy do skrzywdzonej ofiary
Nienawiść oprawcy do skrzywdzonej ofiary jest dla nich jednym z głównych motorów napędowych. A do skrajnej furii doprowadza tych faszystowsko-komuszych bydlaków bez zasad i honoru sytuacja, gdy sponiewierana ofiara próbuje się bronić, i to pomimo totalnego sflekowania przez stado lewackich bandytów.
A już szczytują świętym oburzeniem, wyjąc wielkim głosem i rwąc kłaki z oświeconych łbów, gdy ofiara ośmieli się zastosować wobec swoich oprawców, ich własną broń.
Dlatego z tak skrajną nienawiścią i niewyobrażalną podłością atakują np. @Paw'a, bo podświadomie odczuwają nieprawdopodobny dystans jaki ich dzieli od Niego. Dlatego, te bezmyślne skundlone Mamonie, tak nachalnie demonstrują tzw. "nienawiść do skrzywdzonej ofiary".
--------
Najwięcej much przyciąga najbardziej śmierdzące gówno
Celem współczesnej edukacji nie jest ukształtowanie człowieka myślącego, tylko wykształconego kretyna
Jak niesamowitą przyjemność może niektórym sprawiać bycie gównem. Zrobią wszystko byleby tylko zaistnieć, wiedząc, że najwięcej much przyciąga najbardziej śmierdzące gówno.
Prostytutka to zawód, kurwa, nawet mentalna, to już charakter... Taka nie cofnie się przed niczym... O ile Niemcy robili z nas bohaterów, o tyle Sowieci - gówno.
--------
--------
Hitler widział główne zło w Żydach, zaś lewacy w ludziach wierzących.
Bo niewyobrażalne ZŁO skryte za pieknymi i chwytajacymi za serca hasełkami - szatańska metoda kupowania "cukiereczkami" serc i dusz ludzi naiwnych, głupiutkich, wrażliwych - zostało zrodzone właśnie z tych chorych i utopijnych idei.
Casus Barbary Blidy i Katastrofy Smoleńskiej
Bezmyślne stado, nawet oświeconych baranów, musi mieć zawsze swego przewodnika który decyduje o tym co stado ma myśleć, gdzie iść, kiedy i jak beczeć, by przynajmniej muzyka była miła uchu satrapy...
Bez przewodnika, każde stado przypomina tylko idiotycznie wyglądające skapcaniałe knoty... O stadnym myśleniu i działaniu, niczym szarańcza, świadczy choćby casus Barbary Blidy i Katastrofy Smoleńskiej.
--------
Męczeńska śmierć Barbary Blidy.
(Powołana w celu kanonizacji pani Blidy jako męczenniczki, sejmowa komisja śledcza od 3 lat próbuje wykombinować jakiś sposób na obciążenie tym samobójstwem konta IV RP)
Otóż, wystarczyło by wiadome media przypisały Kaczyńskiemu winę męczeńskiej śmierci Barbary Blidy - którą ponoć zastrzelili z zimną krwią siepacze Ziobry w Smoleńsku - a natychmiast nasi lewicowi intelektualiści uwierzyli w tę kretyńską spiskową teorię. Choć oczywiście takowymi bardzo się brzydzą, bo to zaraz... Żydzi, cykliści, masoni, pedały... Fuj, nie przystoi.
No i z miejsca rozpoczęła się kolejna jazda bez trzymanki szczekających jednym głosem bezmyślnych kundelków. Szalony klangor trwał niezmordowanie przez kilka lat. A i teraz co parę dni w mediach, nie tylko Leszek Miller domaga się zdecydowanie ukarania Tuska i Putina, ale również kanonizacji Barbary Blidy.
----
Dziwne, że jakoś nikt nie domaga się ogłaszania dnia bez Blidy czy też dnia bez Holokaustu. Ale niestety, taki prikaz - odczytywany gdy trzeba nawet z ruchu warg cadykowych lub spojrzenia - nie padł z bunkra Centrali Czystego Zła.
Centrali, której głównym celem jest judzenie i totalne skłócenie społeczeństwa, co nie jest miłe Żydom, ale za to wyjątkowo łatwe do zrealizowania, bo knoty za wszelką cenę chcą zaistnieć. Bardzo chcą być kimś. A więc podziwiani przez kolesi, dzięki czemu czują się ludźmi wyjątkowymi, a to tu tak mało kosztuje.
----
No i koniecznie te knoty chcą płonąć, choćby światłem odbitym. I dla tego pozornego światła gotowi są na wszelkie poświęcenia. Znaczy podłości.
Dla niego skundlą się bez zająknięcia. Dla tego odbitego światła kopną własną matkę w tyłek, zaprzedadzą duszę diabłu. Nie cofną się przed niczym. Tak bardzo zdegenerowano te zakompleksione bezkręgowe półkurwięta o mentalności dworskiej gnidy.
--------
A teraz dla kontrastu, Katastrofa Smoleńska.
Katastrofa, w której nie zginęła tylko jedna osoba (z własnej ręki), ale aż 96 najważniejszych ludzi w państwie. Do tego w bardzo podejrzanych okolicznościach. I teraz popatrzmy co się dzieje.
Nie zwlekano nawet chwili, bo sprawa była zbyt poważna, więc już 10 kwietnia 2010 roku lewacy faszyści otrzymali z Centrali Czystego Zła jasne i wyraźne wskazówki czego mają się trzymać. Czyli, winę za katastrofę ponosi prezydent Kaczyński, piloci i siepacze Ziobry.
Zamach nie wchodzi w grę, bo na pokładzie nie było Barbary Blidy. Ale pomimo to Blida będzie kanonizowana, bo lewacy też muszą mieć swoich męczenników, a strzały były słyszalne. Poza tym prawda ustalana jest zawsze na Czerskiej. Proste?
--------
Partia Medialnych Manipulatorów
Może i proste, ale nie dla naszych łebskich lewackich faszystów którym permanentnie buzują oświecone mózgi, lasujące się wręcz z wysiłku pod wysuszonymi skorupkami makówek. A koniecznie chcą być twórczy.
Więc nie ma co się dziwić, że widząc wskazaną ofiarę, natychmiast ruszają stadnie z głośnym wyciem do szturmu niczym uzbrojeni w bejsbole i kastety rozwydrzeni kibole, od których zresztą przyswoili metody argumentacji.
----
Tym bardziej, że partia Medialnych Manipulatorów znacząco mruga, a wynik śledztwa jest już dawno znany.
Teraz tylko, zgodnie z linią partii, trzeba dawać po ryju inaczej myślącym, by dobrym uczynkiem, tak miłym sercu Michnika, wspomóc "Głos cadyka" w wysiłkach wciskania kitu pozostałym ludziom...
Odwdzięczając się naszym cadykom za tak intrygującą wszystkich demoniczną zdolność przewidywania przyszłości. Czy też choćby za ich nieomylność i posiadaną wiedzę tajemną, której nie powstydziliby się nawet razem wzięci agenci UB, SB, Mossadu...
--------
Pan uwielbiający SchwancParady swoich kiboli
Więc dumny z siebie dorożkarski koń zawsze ma czujnie nastawione uszy, by w lot odgadywać myśli i marzenia swego pana. Z Czerskiej. Pana tak uwielbiającego te szalone jazdy swoich oświeconych kiboli. Jazdy przypominające równie urocze SchwancParady kolegów zza Odry, co to lubili rozmawiać po nazistowsku i zaglądać w rozporki.
Bo cóż większą może sprawić przyjemność niż widok bezkarnego, stadnego flekowania staruszek, podludzi i wszystkich inaczej myślących, przez oświecone faszystowsko-komusze bydło mające japy wysmarowane na dzień dobry najszczytniejszymi hasełkami typu wolność słowa, poszanowanie inności, itp. bzdurami.
Mentalność szarańczy... wirującej w jednym zgodnym rytmie... zgrai idiotów. Tak wiele głów, a brak rozumu. Pozostał tylko pozbawiony inteligencji zwierzęcy instynkt stadny - tej oświeconej szarańczy.
--------
Szarańcza śmietankę intelektualną świata
Nienawiść oprawcy do skrzywdzonej ofiary.
Najciekawsze jednak jest to, że ta pozbawiona inteligencji i zasad szarańcza uważa się za śmietankę intelektualną świata, za wyjątkową rasę panów, za nieomylnych nadludzi.
A takie mniemanie o sobie niesamowicie łechce próżność oświeconego idioty, co uzewnętrznia się nieprawdopodobną wprost pychą, butą i pogardą godną nazistów.
Nazistów, przecie też tak jak i oni plujących, choć fakt, nie na swoich, tylko na obrzezanych podludzi. Poza tym nic się nie zmieniło. No, może jeszcze poza bezkarnym pluciem na krzyż, a nie na gwiazdę Dawida.
Więc stado bezmyślnie pogardza, wyszydza, pluje na ludzi którym tak naprawdę nie dorasta do pięt. A nienawiść i związana z nią zwierzęca agresja jest tym większa im większe jest poczucie winy wobec skrzywdzonej przez siebie ofiary.
--------
Nienawiść oprawcy do skrzywdzonej ofiary
Nienawiść oprawcy do skrzywdzonej ofiary jest dla nich jednym z głównych motorów napędowych. A do skrajnej furii doprowadza tych faszystowsko-komuszych bydlaków bez zasad i honoru sytuacja, gdy sponiewierana ofiara próbuje się bronić, i to pomimo totalnego sflekowania przez stado lewackich bandytów.
A już szczytują świętym oburzeniem, wyjąc wielkim głosem i rwąc kłaki z oświeconych łbów, gdy ofiara ośmieli się zastosować wobec swoich oprawców, ich własną broń.
Dlatego z tak skrajną nienawiścią i niewyobrażalną podłością atakują np. @Paw'a, bo podświadomie odczuwają nieprawdopodobny dystans jaki ich dzieli od Niego. Dlatego, te bezmyślne skundlone Mamonie, tak nachalnie demonstrują tzw. "nienawiść do skrzywdzonej ofiary".
--------
Najwięcej much przyciąga najbardziej śmierdzące gówno
Celem współczesnej edukacji nie jest ukształtowanie człowieka myślącego, tylko wykształconego kretyna
Jak niesamowitą przyjemność może niektórym sprawiać bycie gównem. Zrobią wszystko byleby tylko zaistnieć, wiedząc, że najwięcej much przyciąga najbardziej śmierdzące gówno.
Prostytutka to zawód, kurwa, nawet mentalna, to już charakter... Taka nie cofnie się przed niczym... O ile Niemcy robili z nas bohaterów, o tyle Sowieci - gówno.
--------
--------
Hitler widział główne zło w Żydach, zaś lewacy w ludziach wierzących.
Bo niewyobrażalne ZŁO skryte za pieknymi i chwytajacymi za serca hasełkami - szatańska metoda kupowania "cukiereczkami" serc i dusz ludzi naiwnych, głupiutkich, wrażliwych - zostało zrodzone właśnie z tych chorych i utopijnych idei.
czwartek, 24 czerwca 2010
Hołub. Odpowiedź na komentarze zamieszczone pod poprzednim wpisem.
Tę odpowiedź kieruję do komentatorów piszących zwykle w blogu Hołuba - gdzie w pierwszej kolejności reklamowałem swój blog - czyli miejscu robiącym za ambonę z której wygłasza codzienne kazania jeden z siepaczy proroka Michnika w randze lewackiego arcybiskupa pomocniczego.
To święte dla lewaków miejsce zwane jest przez jednych kuźnią pogardy, buty, chamstwa i przeogromnej pychy, a przez innych miejscem objawienia. To ostatnie nie dziwi, bo w tym historycznym miejscu w którym teraz stoi ambona w kształcie czerepu, spadła na głowę redakcyjnego laufra Hołuba ryta pismem klinowym kamienna tablica dokonując cudu na miarę przemienienia wina w wodę z Wilkowa.
Naoczni świadkowie cali czerwoni z zazdrości zeznają, że siła uderzenia była tak potężna, że przyszłemu abp. Hołubowi z wrażenia otworzyły się usta niczym zdziwionemu dorszowi gdy rażony geniuszem rozbłysnął nieziemskim blaskiem spadającej komety. Gdy dym opadł, ten zabełkotał wielością języków. Ten niesamowity efekt wywołał wręcz bałwochwalczy skowyt wyczekujących na przyjście lewackiego mesjasza maruderów.
A nie był to tylko błysk przepalającej się żarówki jak sądzili wątpiący gdyż szybko okazało się, że na skutek tej cudownej inicjacji doszło do spontanicznej stringowej reakcji fuzji jądrowej wyzwalającej w pokornym dotąd laufrze Hołubie piekielnie potężną energię i mądrość czarnej dziury. Nadmiar energii z miejsca postawił mu ogon na sztorc niczym szarżującemu w stanie permanentnej rui dzikowi. Do którego zresztą upodobnił się z urody, a z charakteru do jego kuzynki.
----
Mało tego. Rogi urosły mu do takiej wielkości, że przypominał byka porywającego Europę, a przecież zawsze oczy lubieżnie rozbłyskiwały mu gdy patrzył na jej kształtną mapę. Teraz, naładowany tak piekielną energią miał wielką szansę uprowadzić ją niczym Zeus na wyspę szczęścia zwaną Rajem, by tam w szaleńczym zapamiętaniu płodzić nieomylnych nadludzików nowej ery i rasy. Przyszłych absolutnych władców świata.
Ale nie tylko wielkość rogów się liczy. Otóż podczas inicjacji Hołub doznał tak niesamowitego oświecenia, że nawet przez zamknięte ze szczęścia powieki dostrzegł nie tylko gorejący bush, tekę rabina, ale i całą mądrość wszechświata podawaną mu na srebrnej tacy w postaci niebieskiej pigułki przez niewidzialną rękę... Ozjasza. Padając na kolana wysunął język(i) - wyglądający na chiński z okresu wczesnego Mao... w swej szarości.
Ofiarę przyjął, jak na przyszłego arcybiskupa lewackiego przystało, godnie, na język(i), łykając powierzony mu skarb bez zastanowienia a nawet popitki. Faktem też jest, że podczas tej ceremonii nie omieszkał już łypać łasym choć rozbieganym wzrokiem na to stado bojących się dotąd nawet czarnego parasola ba...ranów. Wiedział już, że stanie się ich pasterzem, a te baranki becząc ze szczęścia pójdą tam gdzie im każe... nawet do rzeźni.
----
Nie dziwi więc, że naładowany tak wielką energią i nadludzką mądrością oraz nadzieją na kolejne zaszczyty, nasz nieomylny i wszystkowiedzący już purpuratus Hołub, ten nowy apostoł prawdy (awansowany w trybie przyspieszonym do rangi abp.) dostał takiego kopa, że wystartował niczym ruski sputnik z psem Łajką na pokładzie.
Poczuł się wyraźnie namaszczony na kolejnego Jonasza i Hefajstosa którego głównym zadaniem jest stworzenie w tym świętym, objawionym miejscu wspaniałej kuźni. Kuźni skrajnej nienawiści, podłości i pogardy wobec ludzi inaczej myślących. Kuźni imienia Adama Michnika w której mógłby błyszczeć bez końca niczym gwiazda frygijska.
Tak więc nie zwlekając nawet sekundy nasz Hefajstosik z miejsca zabrał się ostro do roboty. Nie musiał nawet zastanawiać się czego powinien oczekiwać od niego lud Izraela któremu nie było dane przejść suchą stopą morze czerwone. On już to wiedział. O adeptów też nie musiał się martwić a jedynie o odpowiednie ich podkucie. Chciał koniecznie stworzyć coś z niczego.
No i rozpoczęła się jazda jakich mało. Impra przypominała sabat czarownic fruwających na miotłach nad rozpalonym do czerwoności paleniskiem w tej piekielnej kuźni i kowadłem na którym nasz Hefajstosik w oparach czerwonego absurdu rozpoczął z wielkim poświęceniem proces wykuwania i podkuwania kopyt alumnów czerwonej sotni.
----
Orgia trwała w pełnej krasie. A odgłosy młotów dobiegające z tej oświeceniowej manufaktury przyciągały licznych mentalnych sekciarzy o wyrobionym słuchu słonia. Sekciarzy marzących o uczestnictwie choćby tylko klaskaniem w tym tańcu z gwiazdami w którym wtajemniczony Mag wkuwa rozpalonym żelazem nuworyszom do czerepów poprzez dolny otwór nową i twardą prawdę objawioną.
I nikt nie miał wątpliwości, że nasz nieomylny już purpuratus Hołub niczym niestrudzony Jonasz nadający z brzucha wieloryba zamierza zasypiać gruszki w popiele. Wylewająca się z niego wszystkimi otworami jak lawa energia, kazała mu przemawiać codziennie głosem wielkim do tej sekty tresowanych z zimną premedytacją ślepych w swej bezmyślności janczarów.
Więcej. Nadgorliwość wyznaczyła abp. Hołubowi nowe cele. Chcąc stworzyć coś z niczego abp. zastosował znane nie tylko w sekciarstwie techniki prania mózgów, wmawiając nieszczęśnikom, że oni, choć pozbawieni wszelkich zasad, to niby czyste dobro. A tak podłechtane "dobro" natychmiast uwierzyło w te piękne kłamstwo. Tym bardziej, że walecznemu dobru postawiono nie zadanie myślenia ale bezmyślnego zwalczania czystego zła.
Nie wtajemniczonym pozwolę sobie wyjaśnić, że Hołub zastosował ten genialny chwyt (czyste dobro kontra czyste zło) za poradą Michnika którego zawsze zadziwiały i fascynowały nieprawdopodobne sukcesy wyborcze Hitlera, wodza absolutnego, mającego do dyspozycji też swojego "Hołuba". Byłoby więc niewybaczalnym błędem nie skorzystać z genialnego pomysłu Mistrza zła. I wielki Mag skwapliwie z niego skorzystał.
----
To tyle wstępu a teraz do rzeczy:
Tak tak... Wasze niebanalne, porażające logiką i merytoryką liczne argumenty tak mnie powaliły na kolana, że ze strachu przed waszą yntelygencją całkowicie zapomniałem języka w gębie. Do tego przez was, geniusze dla ubogich wpadłem w skrajną depresję. Najgorsze, że tak mnie wystraszyliście, że będę bał się cokolwiek napisać w blogu Hołuba.
Dotychczas mnie tam oszczędzaliście, zapewne dlatego bo byłem sam a was aż tak wielu, prawda drzyntelmeny? Pozwalaliście więc łaskawie poszaleć mi, gdy tańczyłem z wami tego poloneza pomimo banowania nicków i wycinania moich postów przez siepacza Michnika Hołuba. Zgadza się, wy moje wspaniałomyślne i nad genialne zuchy o nadludzkiej inteligencji i sile sprawczej?
----
http://bit.ly/9OwWLg
To święte dla lewaków miejsce zwane jest przez jednych kuźnią pogardy, buty, chamstwa i przeogromnej pychy, a przez innych miejscem objawienia. To ostatnie nie dziwi, bo w tym historycznym miejscu w którym teraz stoi ambona w kształcie czerepu, spadła na głowę redakcyjnego laufra Hołuba ryta pismem klinowym kamienna tablica dokonując cudu na miarę przemienienia wina w wodę z Wilkowa.
Naoczni świadkowie cali czerwoni z zazdrości zeznają, że siła uderzenia była tak potężna, że przyszłemu abp. Hołubowi z wrażenia otworzyły się usta niczym zdziwionemu dorszowi gdy rażony geniuszem rozbłysnął nieziemskim blaskiem spadającej komety. Gdy dym opadł, ten zabełkotał wielością języków. Ten niesamowity efekt wywołał wręcz bałwochwalczy skowyt wyczekujących na przyjście lewackiego mesjasza maruderów.
A nie był to tylko błysk przepalającej się żarówki jak sądzili wątpiący gdyż szybko okazało się, że na skutek tej cudownej inicjacji doszło do spontanicznej stringowej reakcji fuzji jądrowej wyzwalającej w pokornym dotąd laufrze Hołubie piekielnie potężną energię i mądrość czarnej dziury. Nadmiar energii z miejsca postawił mu ogon na sztorc niczym szarżującemu w stanie permanentnej rui dzikowi. Do którego zresztą upodobnił się z urody, a z charakteru do jego kuzynki.
----
Mało tego. Rogi urosły mu do takiej wielkości, że przypominał byka porywającego Europę, a przecież zawsze oczy lubieżnie rozbłyskiwały mu gdy patrzył na jej kształtną mapę. Teraz, naładowany tak piekielną energią miał wielką szansę uprowadzić ją niczym Zeus na wyspę szczęścia zwaną Rajem, by tam w szaleńczym zapamiętaniu płodzić nieomylnych nadludzików nowej ery i rasy. Przyszłych absolutnych władców świata.
Ale nie tylko wielkość rogów się liczy. Otóż podczas inicjacji Hołub doznał tak niesamowitego oświecenia, że nawet przez zamknięte ze szczęścia powieki dostrzegł nie tylko gorejący bush, tekę rabina, ale i całą mądrość wszechświata podawaną mu na srebrnej tacy w postaci niebieskiej pigułki przez niewidzialną rękę... Ozjasza. Padając na kolana wysunął język(i) - wyglądający na chiński z okresu wczesnego Mao... w swej szarości.
Ofiarę przyjął, jak na przyszłego arcybiskupa lewackiego przystało, godnie, na język(i), łykając powierzony mu skarb bez zastanowienia a nawet popitki. Faktem też jest, że podczas tej ceremonii nie omieszkał już łypać łasym choć rozbieganym wzrokiem na to stado bojących się dotąd nawet czarnego parasola ba...ranów. Wiedział już, że stanie się ich pasterzem, a te baranki becząc ze szczęścia pójdą tam gdzie im każe... nawet do rzeźni.
----
Nie dziwi więc, że naładowany tak wielką energią i nadludzką mądrością oraz nadzieją na kolejne zaszczyty, nasz nieomylny i wszystkowiedzący już purpuratus Hołub, ten nowy apostoł prawdy (awansowany w trybie przyspieszonym do rangi abp.) dostał takiego kopa, że wystartował niczym ruski sputnik z psem Łajką na pokładzie.
Poczuł się wyraźnie namaszczony na kolejnego Jonasza i Hefajstosa którego głównym zadaniem jest stworzenie w tym świętym, objawionym miejscu wspaniałej kuźni. Kuźni skrajnej nienawiści, podłości i pogardy wobec ludzi inaczej myślących. Kuźni imienia Adama Michnika w której mógłby błyszczeć bez końca niczym gwiazda frygijska.
Tak więc nie zwlekając nawet sekundy nasz Hefajstosik z miejsca zabrał się ostro do roboty. Nie musiał nawet zastanawiać się czego powinien oczekiwać od niego lud Izraela któremu nie było dane przejść suchą stopą morze czerwone. On już to wiedział. O adeptów też nie musiał się martwić a jedynie o odpowiednie ich podkucie. Chciał koniecznie stworzyć coś z niczego.
No i rozpoczęła się jazda jakich mało. Impra przypominała sabat czarownic fruwających na miotłach nad rozpalonym do czerwoności paleniskiem w tej piekielnej kuźni i kowadłem na którym nasz Hefajstosik w oparach czerwonego absurdu rozpoczął z wielkim poświęceniem proces wykuwania i podkuwania kopyt alumnów czerwonej sotni.
----
Orgia trwała w pełnej krasie. A odgłosy młotów dobiegające z tej oświeceniowej manufaktury przyciągały licznych mentalnych sekciarzy o wyrobionym słuchu słonia. Sekciarzy marzących o uczestnictwie choćby tylko klaskaniem w tym tańcu z gwiazdami w którym wtajemniczony Mag wkuwa rozpalonym żelazem nuworyszom do czerepów poprzez dolny otwór nową i twardą prawdę objawioną.
I nikt nie miał wątpliwości, że nasz nieomylny już purpuratus Hołub niczym niestrudzony Jonasz nadający z brzucha wieloryba zamierza zasypiać gruszki w popiele. Wylewająca się z niego wszystkimi otworami jak lawa energia, kazała mu przemawiać codziennie głosem wielkim do tej sekty tresowanych z zimną premedytacją ślepych w swej bezmyślności janczarów.
Więcej. Nadgorliwość wyznaczyła abp. Hołubowi nowe cele. Chcąc stworzyć coś z niczego abp. zastosował znane nie tylko w sekciarstwie techniki prania mózgów, wmawiając nieszczęśnikom, że oni, choć pozbawieni wszelkich zasad, to niby czyste dobro. A tak podłechtane "dobro" natychmiast uwierzyło w te piękne kłamstwo. Tym bardziej, że walecznemu dobru postawiono nie zadanie myślenia ale bezmyślnego zwalczania czystego zła.
Nie wtajemniczonym pozwolę sobie wyjaśnić, że Hołub zastosował ten genialny chwyt (czyste dobro kontra czyste zło) za poradą Michnika którego zawsze zadziwiały i fascynowały nieprawdopodobne sukcesy wyborcze Hitlera, wodza absolutnego, mającego do dyspozycji też swojego "Hołuba". Byłoby więc niewybaczalnym błędem nie skorzystać z genialnego pomysłu Mistrza zła. I wielki Mag skwapliwie z niego skorzystał.
----
To tyle wstępu a teraz do rzeczy:
Tak tak... Wasze niebanalne, porażające logiką i merytoryką liczne argumenty tak mnie powaliły na kolana, że ze strachu przed waszą yntelygencją całkowicie zapomniałem języka w gębie. Do tego przez was, geniusze dla ubogich wpadłem w skrajną depresję. Najgorsze, że tak mnie wystraszyliście, że będę bał się cokolwiek napisać w blogu Hołuba.
Dotychczas mnie tam oszczędzaliście, zapewne dlatego bo byłem sam a was aż tak wielu, prawda drzyntelmeny? Pozwalaliście więc łaskawie poszaleć mi, gdy tańczyłem z wami tego poloneza pomimo banowania nicków i wycinania moich postów przez siepacza Michnika Hołuba. Zgadza się, wy moje wspaniałomyślne i nad genialne zuchy o nadludzkiej inteligencji i sile sprawczej?
----
http://bit.ly/9OwWLg
poniedziałek, 31 maja 2010
Czołowi dziennikarze protestują przeciw milczeniu Jarosława Kaczyńskiego. Niewolnik własnych genów.
Pozwolę sobie zacytować jeden z komentarzy:
"Przyglądam się tej "plejadzie gwiazd" i dumam: każdy z nich ma rodzinę, dom, znajomych, a w pracy takie sk....syny. Jak bardzo boją się jednego człowieka który pozostał prawie bez rodziny. Tu piszę grzecznie, ale patrząc na te gęby wyrażam się zgoła inaczej. Wiem dlaczego się tak boją. Boją się dwóch rzeczy: prawdy, ...i milionów Polaków stojących za tym wielkim samotnikiem."
Napisał: kelner, 31/05/2010, http://www.blogpress.pl/node/4427
A teraz będzie demokracja
http://tinyurl.com/salon24 , http://bit.ly/9XR9bj
Niewolnik własnych genów
http://niewolnik.salon24.pl/183392,obrazki-salonowe-85 , http://bit.ly/9XR9bj
czwartek, 27 maja 2010
Hitler a współczesne lewactwo. Wychowywanie w nienawiści do podludzi.
Hitler a współczesne lewactwo. Wychowywanie w nienawiści do podludzi.
Ludzie wychowywani są przez GW i różne TVN-y w nienawiści do nas, ludzi inaczej myślących, co wyraźnie widać po wypowiedziach tych dzikich lewackich Hunów na forach Gazety Wyborczej, Onetu, o2 i wielu wielu innych od końca 2005 r.
To produkt medialnego prania mózgów przez Gazetę Wyborczą Ojca Michnika. Bo to on wyszkolił tych dziennikarzy jakich mamy, tę dzicz bez zasad, honoru i etyki dziennikarskiej. To GW wychowuje tych oświeconych lewackich nadludzików w nienawiści do nas, ludzi inaczej myślących.
Dokładnie to samo robił Hitler. Też wychowywał dzięki medialnej potędze Goebbelsa Niemców w nienawiści do "podludzi", Żydów Cyganów, Słowian. Współcześni lewacy, potomkowie największych ludobójców w dziejach świata, stosują dokładnie te same hitlerowskie metody. Cel jest ten sam. Wyeliminować ludzi 5 kategorii, podludzi.
Lewactwo nie różni się też niczym od Hitlerowców jeśli chodzi o pozostałe wzniosłe hasełka. Lewacy też gadają o miłości, o pokoju na świecie itp. Dokładnie to samo gadał Hitler przed II wojną światową. Nawet po zajęciu Polski Hitler twierdził, że trzeba koniecznie zniszczyć Anglię bo inaczej nie nastanie pokój na świecie.
----
Poniższy fragment napisał Grim Sfirkow.
Hitlerowska metoda na zrobienie z przeciwników podludzi.
Wystarczy posłuchać, jak zwolennicy tolerancji mówią o słuchaczach "Radia Maryja", albo o swoich przeciwnikach. To stara, hitlerowska metoda na zrobienie z przeciwników podludzi.
Sugerują, że poglądy innych ludzi wynikają z defektu mózgu spowodowanego starością (starzy ludzie są bardziej konserwatywni), że to przez brak wykształcenia, albo że to homofobia, która zapewne niedługo Światowa Organizacja Zdrowia wpisze na listę chorób zakaźnych i zaleci izolację + elektrowstrząsy.
----
http://bit.ly/dfCwf6
Sieroty po Leninie
Wielka hystoryczka i nasza toważydówka Alyna Cała niebawem przedstawi stosowne dokumenty świadczące o tym, że Adolfowie Hitler i Eichmann byli Polakami!
Ludzie wychowywani są przez GW i różne TVN-y w nienawiści do nas, ludzi inaczej myślących, co wyraźnie widać po wypowiedziach tych dzikich lewackich Hunów na forach Gazety Wyborczej, Onetu, o2 i wielu wielu innych od końca 2005 r.
To produkt medialnego prania mózgów przez Gazetę Wyborczą Ojca Michnika. Bo to on wyszkolił tych dziennikarzy jakich mamy, tę dzicz bez zasad, honoru i etyki dziennikarskiej. To GW wychowuje tych oświeconych lewackich nadludzików w nienawiści do nas, ludzi inaczej myślących.
Dokładnie to samo robił Hitler. Też wychowywał dzięki medialnej potędze Goebbelsa Niemców w nienawiści do "podludzi", Żydów Cyganów, Słowian. Współcześni lewacy, potomkowie największych ludobójców w dziejach świata, stosują dokładnie te same hitlerowskie metody. Cel jest ten sam. Wyeliminować ludzi 5 kategorii, podludzi.
Lewactwo nie różni się też niczym od Hitlerowców jeśli chodzi o pozostałe wzniosłe hasełka. Lewacy też gadają o miłości, o pokoju na świecie itp. Dokładnie to samo gadał Hitler przed II wojną światową. Nawet po zajęciu Polski Hitler twierdził, że trzeba koniecznie zniszczyć Anglię bo inaczej nie nastanie pokój na świecie.
----
Poniższy fragment napisał Grim Sfirkow.
Hitlerowska metoda na zrobienie z przeciwników podludzi.
Wystarczy posłuchać, jak zwolennicy tolerancji mówią o słuchaczach "Radia Maryja", albo o swoich przeciwnikach. To stara, hitlerowska metoda na zrobienie z przeciwników podludzi.
Sugerują, że poglądy innych ludzi wynikają z defektu mózgu spowodowanego starością (starzy ludzie są bardziej konserwatywni), że to przez brak wykształcenia, albo że to homofobia, która zapewne niedługo Światowa Organizacja Zdrowia wpisze na listę chorób zakaźnych i zaleci izolację + elektrowstrząsy.
----
http://bit.ly/dfCwf6
Sieroty po Leninie
Wielka hystoryczka i nasza toważydówka Alyna Cała niebawem przedstawi stosowne dokumenty świadczące o tym, że Adolfowie Hitler i Eichmann byli Polakami!
Subskrybuj:
Posty (Atom)